czwartek, 9 grudnia 2021

Cmentarz Łyczakowski

Czy nie za ciasno Wam 

Po drugiej stronie granicy

Gdzie ścieżkami stóp

Kondukty krocząc

Zbierały 

dawnego obrazu

Odpryski farby

Tworzące układankę 

Świata zaistniałego w historii


Czy nie za ciasno Wam 

wszystkim naraz

Grób obok grobu 

dumy naszej polskiej 

Kultury nauki sztuki 

polityki

Konopnickiej echo Roty 

na posągu grzywkę 

rozwiałoby

wyśpiewanej tysiącem gardeł 

Patriotów 

Bełzę dziecięce głosiki 

co roku 

Pytają Kto Ty jesteś? (...) 

Jaki znak Twój 

Orzeł biały

Ten który pochyla się 

nad pomnikiem 

Wbijając pazury w skały

przywiezione z Bieszczad

odkrywcy naszych złóż 

ropy naftowej 

A może Grottgera malarza 

powstania listopadowego

paleta przełamana na pół 

Wieszczy zapomnianych 

znanych i obcych

Za daleko a tak blisko 

przepełniony nami 

jest Lwów

Pamięcią Zapolską







czwartek, 7 października 2021

X klucz

zamknięcie nie następuje 

a powinno

już czas

dziesięć jak krzyż 

ostatniego przykazania

kolejnego testamentu 

pożądliwości ciężarem

wojny światowe minione  

i te kolejne

regiony głosy konflikty 

polityka politycy

broń migranci spiski 

upadki rebelianci 

dyktatorzy agitatorzy 

lasy te same 

inne mundury nowsza broń

przesuwają się cyferki 

w datowaniach historyków

który to wiek konfliktów

psychiatra przydałby się

odseparować zaburzonych

chorych psychicznie od władzy

uświadomić społeczeństwa

 że to tylko wynik choroby

jednostkowy nie ogólnoświatowy

nie musi za nich cierpieć 

ludzkość i planeta cała

pora na globalizm 

świadomości i zdrowia psychicznego

potrzebna do tego chyba 

sztuczna inteligencja

sami najwyraźniej 

nie damy rady

jesteśmy za słabi








IX Noce

strachu zimna lęków

przemrożonych dłoni nóg 

oderwanych kończyn

zim w ziemiankach okopach

nie po to matki rodzą w bólu 

by ginęli na polu w lasach

szukając chwały trupimi rękami

guzikami z mundurów 

brzóz patyków  krzyżami

okazując swoje istnienie 

prosząc Boga i potomnych o pamięć 

jeśli ktoś rzucał kamieniami w czołgi

zamiast pić mleko matki pił wodę z mąką 

to wie że medale odznaczenia pomniki

mogiły zbiorcze kwartały na cmentarzach

nie są i nie były tego warte




VIII Malarz

niektórzy powinni zostać malarzami

byłoby może mniej dyktatorów

sześć milionów nadal by żyło

miast nie trzeba byłoby odbudowywać

wystarczyło zbudować jedną galerię sztuki

więcej

i los świata poszedł by innymi torami

nie w stronę Auschwitz Birkenau Treblinki




VII szabrownicy

to nie był majątek pożydowski

ta kamienica przekazana legalnie 

w spadku 

długowieczna właścicielka była

a że ponad 130 lat żyła 

widocznie rodzina o nią dobrze dbała

świeże powietrze dużo ruchu 

nie paliła pić to ona mało piła

tak przekazała też te świece 

a że menora złota pierwsze słyszę

nie obrusy i chusty to znalezione

a ten stół to ktoś wyrzucił 

te talerze i sztućce to pożyczone

nie nie zrabowane każdy wie 

żem bogaty 

i przed wojną był








VI Antysemityzm

sześć jak gwiazda Dawida

jak żonkil w klapę wpięty

to za mało to nie wypada

w kraju gdzie Matka Boska 

nie może nosić kolorów tęczy

jakby potomkowie mówili

wtedy nie wiedzieliśmy

nic nie mogliśmy zrobić

rozstrzelano by nas za pomoc

teraz takiej nie chcemy 

wtedy takich nie chcieliśmy

a zapominają że też była Żydówką

podobno Królowa Polski 

podobno jej syn 


i 6 milionów...















V Shoah

nazywany kiedyś Jerozolimą

Jesziwę Chachmej posiadał

tradycję chasydów 

bożnice na każdym rogu

tu uczono się Talmudu


piosenki, gazety w jidysz 

"Lubliner Tugblat", "Lubliner Sztyme",

"Myśl żydowska"

przekupnie wykrzykiwali

nosiwody z wiadrami na plecach

stukali zdezelowanymi butami 


cadyk Widzący z Lublina 

teraz z grobu prośby 

z kwitełech do nieba śle

tutaj było Polin 

od czasów króla Kazimierza i Esterki

miejsce wytchnienia


a stało się kirkutem odwiedzanym 

autokarami z ochroną by Shoah

utkwiła pokoleniom w pamięci 

i już nigdy nie powtórzyła się




IV cebularze

poszli stąd po cichu 

zostawiając dobytek

przecież nic złego nie może się stać

to tylko praca na jakiś czas


gwar sklepikarzy straganów

pozostawił pustkę na ulicach

teraz w oknach kamienic 

z fotografii patrzą ich twarze


są w kolorze sepii i szarości

jak tysiące bucików 

W Muzeum Obozu Koncentracyjnego Majdanek


pozostał nam w spadku 

produkt regionalny 

cebularze







III kadisz

mieszkałam prawie na kirkucie

obok stadionu na Wieniawie

części miasta niegdyś przeznaczonej

wyłącznie dla dowódców nazistowskich


nieraz zastanawialiśmy się oglądając 

dawne plany urbanistyczne i mapy

czy dom stoi na czy obok


gdy Naziści wybudowali stadion

pamięć zaginęła wraz z kośćmi  i macewami 

nie było komu na pamiątkę kamieni kłaść


ulicę dalej w willi mieszkał Odilo Globocnik

dowódca SS  kierujący akcją "Reinhard" 

podczas której zgładzono ok. 1,8 mln Żydów

Siedziba  akcji to obecny wydział prawa KUL

dobrze że ja studiowałam jeszcze w starym


idąc na zakupy mijałam ich kasyno

to tutaj śmiali się pili i bawili 

po sąsiedzku po latach w urzędzie 

pracował mój śp. tata


pamięć po sztetlu w tym miejscu zaginęła 

a przecież to stąd pochodził kompozytor Wieniawski

to tutaj słychać było rozmowy w jidysz 

był dwór cadyka Widzącego z Lublina


niemiecki też znam


wtedy Tumbałałajkę słuchaliśmy razem

byliśmy jeszcze szczęśliwi

teraz pozostaje odmówić kadisz










II Czechowicz

prawie czterdzieści lat udeptuję

warstwę archeologiczną Lublina

wydeptuje swoimi krokami 

płyty chodnika dawnego Sztetla


organizuję spotkania 

wspomnienia poety J. Czechowicza

często mijam miejsce jego śmierci 

podczas pierwszego bombardowania 

9 września zginęło ok tysiąca Lublinian


na Krakowskim Przedmieściu 

na tzw. deptaku obok Poczty Głównej

gdzie często płaciłam  rachunki

on zapewne swojego nie zdążył uiścić

bomba spadła na zakład fryzjerski


z nową fryzurą opuścił ten świat 

w wieku 36 lat









I Ogrody działkowe

 prawie czterdzieści lat jadłam owoce

 z drzew zakazanych

wyrosłych na ziemi pokrytej kurzem

 z komina krematorium 

"Niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego" Majdanek


były smaczne


warzywa dobrze rosły truskawki słodkie 

maliny kusiły co roku sokiem

nagietki i słoneczniki wychylały się 

główkami szukając promieni słońca

jak kiedyś dzieci zza ogrodzenia z drutu kolczastego 


osiemdziesiąt lat wcześniej


a moje dzieciństwo przebiegało beztrosko 

wśród alejek ukwieconych Ogródków Działkowych

"Maki" w Lublinie obok "Majdanka" 

dzielił je tylko drut kolczasty ogrodzenia 


i czas


maki nadal tam kwitną jak czerwone krople

krwi na łąkach rozległych wspomnień po obozie

wśród chabrów kąkola i pszczół pracowicie zbierających nektar

nie rozróżniających czy miód powstanie z kwiatów wspomnień 

czy z róż pieczołowicie hodowanych w  działkowych sadach


Podobno miód wzmacnia


















poniedziałek, 7 czerwca 2021

Puch

powoli zaczął opadać z piersi

zrobiło się zimno

to alergia na przeszłość

pozostałości skrzydeł 

każą jej kichać

wtedy gdy była Leą 

tańcząc taniec łabędzi

solistka baletu jednej nogi

została w tej pozie 

w wiecznym staraniu

chwytając równowagę 

ciągle ćwiczy piruety


Dom mąż dzieci dom mąż dzieci

Jeszcze jedno salto jeszcze jeden skok w bok


wychyli się do przodu  ponad siebie

Pokona bariery 

wzbije do gwiazd

Coraz wyżej byleby tutaj

znowu nie upaść

dzięki trenerowi  coachowi 

teleporadzie tym razem uda się


Na tą planetę i w tą Ziemię 

nie uderzyć bosą stopą

Zanurzając w wodzie płodowej 

niepamięcią jak matka 

która chce dziecku  wieczność dać


pozostałość po Achillesie 

objawia się ciągłym katarem 

na wszystkie pyłki i cząstki atomów 

pozostałe z Wielkiego Wybuchu 

początek czasu i pramateria

alergizują życie

 

wiecznym rytmem kichania

na zdrowie którego brak 

Odmierza o śmierci

przypominający ciągle czas

Tylko pięty bolą

to w nie wszystko poszło 

przypadkiem i tak











Słychać

donośny huk

wzlotów nie widać

zakrzywienie czasu

dla Atlasa


kula ziemska

robi się zbyt ciężka


wytrzyma czy nie

czy tym razem

ktoś posprząta w końcu

tę stajnię Augiasza

czy naszą


Wojny

Wojny na miecze

mądrości mistrza Yedi

W kolorowym skafandrze

argonauty

Zabawa w piaskownicy

wyliczanek z dni piasku

Co było to będzie

co będzie to było

Nic nie ubyło

nic nie przybędzie

Powtarzają dzieci

pilnie strzeżone przez matki

Atenę bolą ręce

Waga skrzywiła się

nieznacznie od piór

Już Ikar zauważył

że są zbyt ciężkie


Toasty

Toasty winnych Panów

za drapieżne dzikie żądze


Gorsety dla syren

peruki w platynowym blondzie


Zbroje rycerskie dla skrzydlatej 

czarnej husarii niebiańskiej


A i tak zostaje

wszystko bez zmian





To tylko tęcza

trzymana w ręku Azazela

dumny ogon

pawiego  anioła Malika

feria barw 

w kalejdoskopie pryzmatu

obserwowanego

przez zmrużone 

Wszystkowiedzące Oko

Wybudowano

o jedną piramidę za dużo

miała triumfalnie

odbijać kształty

jak w zwierciadle


stała się latarnią

podróżujących w wieloświatach

zapomnienia


jedyny drogowskaz

dla spadających 

tu na Ziemię


wydziobujących sobie

wzajemnie ostatnie

kępki piór


ze skrzydeł niepamięci

pitagorejskich wzorów

Może

będziemy tworzyć

Nowe

uskrzydlone stwory

z głową Anubisa


Przyszłość w rękach Mat


na szachownicy przeciwieństw

pochłaniania światła

dwóch wiecznie 

walczących kolorów



Zniekształcił pragnienia


Bezkonfliktowości pokoleń

wspanialszego świata


A przecież gdzieś rosło

to jedyne drzewo


Garudy i sfinksy

tańczyły na wietrze


Zbyt dużo wody

i zapowietrzenia płuc


Bezustannie w Się

wszystko przeobraża


Wiecznym tańcem

zniszczenia 

kolejnych pokoleń


Nastąpiły kolejne wojny

Może to wina tamtej gałązki

w dziobie ptaka

że nie przyniósł jej

z odpowiedniego drzewa


po opuszczeniu Arki

 

Nie z tego gaju oliwnego

Getsemani wolny wybór

Nowe drogi 

zawsze wskazują krzyże 


Tęczy już nie będzie



Ściana

Ściana dalej płacze

chodzą wokół kamienia

Zasłona sztywno oddziela

oba sklepienia

Kubiczne kształty

wyszły z mody

po gołąbku

Picassa

Nadczłowiek

Nadczłowiek wykrzyczał

panowanie w Jam Jest

Przesłonił światło

wiecznie kradnącego ogień

W meteorycie wypatrują

kolejnej gwiazdy

Nastania armagedonu

i nowego Jeruzalem


Za mało aniołów

Bez głów

Pospadało z nieba


Ucichły płacze

Z ikon powypadały sęki


Krzyże powykręcały się

Na kształt pierwotnych swastyk


Na gałęziach pousiadały

Dawne Hesperydy


Tułaczą się po wierzbach

Polnych rozmokłych drogach


Samotne ręce bez rzeźb

Z greckich amfilad


Wyciągają z traw

Grające świerszcze


To nic ta cisza to tylko

Zmierzch Bogów