przesadzasz mnie w swoje doniczki
ustawiasz z daleka od słońca
przycinasz zbyt mocno gałęzie
żebym nie urosła
podlewasz mnie łzami z marzeń
budujesz werandę z westchnień
meblujesz przestrzeń swoimi snami
prosisz zostań chociaź jestem
piątek, 27 września 2019
Boli głowa
dzień cały uderza sprzączką
zawieszonych spodni na znak
czerń z nich spływa na łóżko
pode mną koła zapasowego brak
boli głowa
zapachem świecy kołyszesz
moim światem fale wezbrane
dla siebie zachowaj
ile odpływów i sztormów westchnień
pomieści się jeszcze w moich
skromnych progach
boli głowa
za te zamęty farb i impregnatów
niezachowanych tynków wspomnień
róż z nienacka ścianom odebranych
piosenek jak żal cicho wyśpiewanych
nie mieszczących się w tym jestem
ech jak boli głowa
za całokształt i świat wydeptany
naszymi krętymi butami
plecaków łaty do gołej skóry przyszytych
niewidzialnych nici i realnych igieł
sobą namacalnie zszyci
ciągle boli głowa
tak boli że nie wiem
czy moja czy twoja
w tym bólu pogrzebana
Osoba
ech gdzieś tam jestem
i wciąż boli głowa
zawieszonych spodni na znak
czerń z nich spływa na łóżko
pode mną koła zapasowego brak
boli głowa
zapachem świecy kołyszesz
moim światem fale wezbrane
dla siebie zachowaj
ile odpływów i sztormów westchnień
pomieści się jeszcze w moich
skromnych progach
boli głowa
za te zamęty farb i impregnatów
niezachowanych tynków wspomnień
róż z nienacka ścianom odebranych
piosenek jak żal cicho wyśpiewanych
nie mieszczących się w tym jestem
ech jak boli głowa
za całokształt i świat wydeptany
naszymi krętymi butami
plecaków łaty do gołej skóry przyszytych
niewidzialnych nici i realnych igieł
sobą namacalnie zszyci
ciągle boli głowa
tak boli że nie wiem
czy moja czy twoja
w tym bólu pogrzebana
Osoba
ech gdzieś tam jestem
i wciąż boli głowa
Z lasu
przyklejona do nóg
stołem jestem
drewniane sęki
wyrzeźbiły twarz
zostawiam drzazgi
i idę tęsknić
stołem jestem
drewniane sęki
wyrzeźbiły twarz
zostawiam drzazgi
i idę tęsknić
Kot
na pochyłych śladach
twoich stóp łaszę się
i wyginam
zawisam grzbietem
męskim swetrem otulona
gryzę i poluję
na dziury w kieszeni
wypełniam wszystko
ciepłem domowego mleka
więcej miękkiego
w sobie nie mam
Zostają tylko pazury
Gdy każesz leżeć
Brzuchem do góry
twoich stóp łaszę się
i wyginam
zawisam grzbietem
męskim swetrem otulona
gryzę i poluję
na dziury w kieszeni
wypełniam wszystko
ciepłem domowego mleka
więcej miękkiego
w sobie nie mam
Zostają tylko pazury
Gdy każesz leżeć
Brzuchem do góry
Czy aby na pewno? Ausencia.
widniejesz ścianami
odmierzany kolejnymi
kobietogodzinami
mruczę na parapecie
wyglądając stałego
nie-powracania
odmierzany kolejnymi
kobietogodzinami
mruczę na parapecie
wyglądając stałego
nie-powracania
Tango
Za blisko ciałom
nogom wydeptanym
korowodom schodów
Przeszłości chwil
Odebranych
To nic
To tylko jeden całoświat
Po kolejny świt
Przetańczonych warg
Spierzchniętym ustom
Odebrał dym
To co było mu zapłatą
Posprzątał po sobie
I zostaw
Mnie z Ciebie obdartą
nogom wydeptanym
korowodom schodów
Przeszłości chwil
Odebranych
To nic
To tylko jeden całoświat
Po kolejny świt
Przetańczonych warg
Spierzchniętym ustom
Odebrał dym
To co było mu zapłatą
Posprzątał po sobie
I zostaw
Mnie z Ciebie obdartą
Łzy
czerwień kotary
porusza westchnienia
ciszy winna krew
rozpala płomienie
dłoni rytm deszczu
otwiera płuca
na nieznane
porusza westchnienia
ciszy winna krew
rozpala płomienie
dłoni rytm deszczu
otwiera płuca
na nieznane
wtorek, 17 września 2019
Życia BDSM
musi boleć mówisz gdy wchodzisz
jak w siebie
dziki samczy dominujący zachłannością
w mój całokształt i całoświat
boli
Dlaczego tylko mnie
po chwili
oboje stopieni w jedność unosimy się i upadamy
w codzienność
odarci z przytomności wspólnośladami
pogrążeni w szaleństwie wyburzamy granice
Rozkoszy
jak w siebie
dziki samczy dominujący zachłannością
w mój całokształt i całoświat
boli
Dlaczego tylko mnie
po chwili
oboje stopieni w jedność unosimy się i upadamy
w codzienność
odarci z przytomności wspólnośladami
pogrążeni w szaleństwie wyburzamy granice
Rozkoszy
Konik Hadesu
stoisz na Szerokiej
sprzedając wilczy bilet
jednorazowego przewozu
na drugą stronę kultury
sprzedając wilczy bilet
jednorazowego przewozu
na drugą stronę kultury
Nić
smuga przewoźnika
podzieliła drogą mleczną
na dwa kierunki
czekając aż pełnia
przejdzie od Ciebie na mnie
w oknie opatrzności jestem
podzieliła drogą mleczną
na dwa kierunki
czekając aż pełnia
przejdzie od Ciebie na mnie
w oknie opatrzności jestem
Teraz
komunikujesz wprost przeciwnie
Kiedyś
wprost komunikowałeś w ukryciu
Przypominam
już przejąłeś
Kiedyś
wprost komunikowałeś w ukryciu
Przypominam
już przejąłeś
Nie prosił o bilet
na faktach dokonanych
nie wydawałeś mi się
i nie wydawałam się
po latach zrozumiałam
za mąż
nie wydawałeś mi się
i nie wydawałam się
po latach zrozumiałam
za mąż
I wtedy
zaczyna się monologiem trwająca
rozmowa
z takim pasażerem pod skórą i duszą
jak życie zachować
rozmowa
z takim pasażerem pod skórą i duszą
jak życie zachować
Prawda
są kroki pochyłe od ciężaru
nielepszych dni
i wiotkie nogi gdy serce słabnie
są mężczyźni tacy jak Ty
co dusze Kobietom kradną
nielepszych dni
i wiotkie nogi gdy serce słabnie
są mężczyźni tacy jak Ty
co dusze Kobietom kradną
Obszernostan
mieścisz się w moich podłogach
półkach ścianach przewodach
farbach rajstopach poduszkach
łóżkach szufladach skarpetach i szlafrokach
czemu nie mogę Ciebie wytrzepać
z kieszeni słowa zostań?
półkach ścianach przewodach
farbach rajstopach poduszkach
łóżkach szufladach skarpetach i szlafrokach
czemu nie mogę Ciebie wytrzepać
z kieszeni słowa zostań?
Labiryntem
poruszam się w obszarze zostań
spełniając prośbę gubię wyjście
uderzam ścianogłową w przestrzeń
buduję mur sztucznych zachowań
dla Ciebie
poruszaj się w obszarze jestem
spełniając prośbę zamaskuj wejście
uderzaj rękosercem w czas
zbuduj dach mylnych westchnień
dla mnie
spełniając prośbę gubię wyjście
uderzam ścianogłową w przestrzeń
buduję mur sztucznych zachowań
dla Ciebie
poruszaj się w obszarze jestem
spełniając prośbę zamaskuj wejście
uderzaj rękosercem w czas
zbuduj dach mylnych westchnień
dla mnie
Na tarczy
są rzeczy widzialne i ludzie niewidzialni
manewry zmyślone manipulacje
bitwy przegrane czyny dokonane
chodzę według wskazówek
manewry zmyślone manipulacje
bitwy przegrane czyny dokonane
chodzę według wskazówek
Momentogodziny
na rozbłysk myślokształtu
wielozadaniowego formowania
ziarnkolatami fatamorgany
labiryntu
wspólnej pracy
wielozadaniowego formowania
ziarnkolatami fatamorgany
labiryntu
wspólnej pracy
Potem nastał
czas przenikania kroplami
chińską torturą
drążył mur
do chwili przebudzenia
wypełnił wszędzie
został w jest
chińską torturą
drążył mur
do chwili przebudzenia
wypełnił wszędzie
został w jest
Zapoznanie
ignorancją uprzedzonych
uszowarg
oczy się zapomniały
chwilą jawności
przyzwolenie nieoczekiwane
dały
uszowarg
oczy się zapomniały
chwilą jawności
przyzwolenie nieoczekiwane
dały
poniedziałek, 16 września 2019
Odpowiedz
od końca zaczynając
znalazł się początek
z półcieniem na plecach
spóźniony przystanął
wpatrzony Twoimi oczami
podchodził latami po woli
i wbrew niej
zimami dosiadał się
i ją na zawsze
znalazł się początek
z półcieniem na plecach
spóźniony przystanął
wpatrzony Twoimi oczami
podchodził latami po woli
i wbrew niej
zimami dosiadał się
i ją na zawsze
Koniec Cz. I. Całokształtem.
przelałam się
po brzegi
wielofunkcyjności
wielobytności
wieloprzestrzeni
naszego wspólnego obok
Proszę
podaj mi korek
po brzegi
wielofunkcyjności
wielobytności
wieloprzestrzeni
naszego wspólnego obok
Proszę
podaj mi korek
Piosenką
figurki w kontredansie
tańczyć nie przestaną
gdy młodzieniec prosił
dama zaczęła tańczyć
sama
tańczyć nie przestaną
gdy młodzieniec prosił
dama zaczęła tańczyć
sama
Teraz to za wiele
organów organków garnków
intymnych zwierzeń piszczałek
fletów fujarek fajek
nie wezmę do ręki
zagrałeś
na kształtach mojej wiolonczeli
jak skrzypek skradałeś się
kocim chodem
nie zauważyłam że upuściłeś mnie
z dachu
intymnych zwierzeń piszczałek
fletów fujarek fajek
nie wezmę do ręki
zagrałeś
na kształtach mojej wiolonczeli
jak skrzypek skradałeś się
kocim chodem
nie zauważyłam że upuściłeś mnie
z dachu
Pobudka
jak mocne klepnięcie
w stwardniały życiem organ
pomiędzy młynkiem do kawy
a szumem bombowca
identyfikowałam Siebie
że Jestem
w stwardniały życiem organ
pomiędzy młynkiem do kawy
a szumem bombowca
identyfikowałam Siebie
że Jestem
Wędrówką
mrokiem szliśmy wspólnym światem
rzęs istnieniem padał deszcz
krokami wymienialiśmy rytmy serc
komórki nerwowe przewidywały
kierunek wybieranych ścieżek
plecaki opieraliśmy o myśli
zziębnięci rozchylaliśmy zarośla
nie zauważając
że to nasze włosy
rzęs istnieniem padał deszcz
krokami wymienialiśmy rytmy serc
komórki nerwowe przewidywały
kierunek wybieranych ścieżek
plecaki opieraliśmy o myśli
zziębnięci rozchylaliśmy zarośla
nie zauważając
że to nasze włosy
Pomiędzy palcami
oczami otulone buki
oddechem wypieszczone trakty
szczyty wzniesione płucami
włosami była mgła
oddechem wypieszczone trakty
szczyty wzniesione płucami
włosami była mgła
Prometeusz
za dużo wlałeś we mnie ognia
cieszę się że zauważyłeś Potrzebę
jednak zbyt wiele
...
teraz wiem czemu
Świeca płonęła woskiem
a lampy nie chciałeś mi dać
cieszę się że zauważyłeś Potrzebę
jednak zbyt wiele
...
teraz wiem czemu
Świeca płonęła woskiem
a lampy nie chciałeś mi dać
Czy nie żal?
w rozplątanym stanie
domoschodów
ściskościan
półkoksiążek
gitarowych wieszaków
trąbkocegieł
płytkozębów
grzejnikobywalcom
powiedzieliśmy
Dość
domoschodów
ściskościan
półkoksiążek
gitarowych wieszaków
trąbkocegieł
płytkozębów
grzejnikobywalcom
powiedzieliśmy
Dość
Do góry podłogą do dołu sufitem
gdzież to i któż tak
mocno wzdycha
kurzem kanapa
ocierając spocone
Ściany
z zatroskanego
Sufitu
odpadła Podłoga
Nie zauważył swojego
Upadku
(zapatrzony w dom)
mocno wzdycha
kurzem kanapa
ocierając spocone
Ściany
z zatroskanego
Sufitu
odpadła Podłoga
Nie zauważył swojego
Upadku
(zapatrzony w dom)
Potężnie
bojówki rozpychają kapelusze
noże wypadają z zakurzenia
szaf plątaniną wspomnień
za niezapłacony czynsz
pająkom zniszczyliśmy
Pajęczyny
noże wypadają z zakurzenia
szaf plątaniną wspomnień
za niezapłacony czynsz
pająkom zniszczyliśmy
Pajęczyny
To dopiero początek
tworzymy bryły
wg. zasad pitagorejskich
zaczynamy od Jednego
potem Drugiej
w Trójkącie
podobno mieszka
Bóg
ale czy w takim?
a dalej
jest Kwadrat i -ura
koła
zaczyna się pętla
nieskończoności symbolem
wisi nam na szyjach
jak wyrok na szubienicy
DUSI
Śmierć obserwuje
z publiczności innych światów
tak samo zalęknionych
czasem i przestrzenią
Nie poddajemy się
Tworzymy dalej
Czujemy spokój
do Pentagramu
Stworzenia docieramy
symbol Bogini
czy na pewno aż tak
chciała kochać
by stać się Wenus?
Potem jednej w Milo
głowa odpadła
z tych trosk
My wciąż czekamy na
Gwiazdę Dawida
I zjednoczenie
w naszej harmonii
Siódmego dnia odpoczniemy
Nastąpi
ciąg dalszy
wg. zasad pitagorejskich
zaczynamy od Jednego
potem Drugiej
w Trójkącie
podobno mieszka
Bóg
ale czy w takim?
a dalej
jest Kwadrat i -ura
koła
zaczyna się pętla
nieskończoności symbolem
wisi nam na szyjach
jak wyrok na szubienicy
DUSI
Śmierć obserwuje
z publiczności innych światów
tak samo zalęknionych
czasem i przestrzenią
Nie poddajemy się
Tworzymy dalej
Czujemy spokój
do Pentagramu
Stworzenia docieramy
symbol Bogini
czy na pewno aż tak
chciała kochać
by stać się Wenus?
Potem jednej w Milo
głowa odpadła
z tych trosk
My wciąż czekamy na
Gwiazdę Dawida
I zjednoczenie
w naszej harmonii
Siódmego dnia odpoczniemy
Nastąpi
ciąg dalszy
W ciszy
zygzakiem piszę
o wtuleniu w kąt
rozwarty
jeszcze i dotychczas
zwany domem
uchylne ściany
wpuściły
o wtuleniu w kąt
rozwarty
jeszcze i dotychczas
zwany domem
uchylne ściany
wpuściły
Brutalnie
za męskość
i noże
za niepogodę
obdarz nas Kobiety
Rękojeścią
bo pochwa
to za mało
dla takiego
jeźdźca
I
Twojego
Noża
i noże
za niepogodę
obdarz nas Kobiety
Rękojeścią
bo pochwa
to za mało
dla takiego
jeźdźca
I
Twojego
Noża
Chodzę (jak)
za twarda jest obudowa
Twojego zegara
wpychasz mnie spowrotem
palcami
delikatnie
gdy wskazówki
chcę przesuwać
w inną stronę
Twojego zegara
wpychasz mnie spowrotem
palcami
delikatnie
gdy wskazówki
chcę przesuwać
w inną stronę
Ile jeszcze
tyle w nas pokory
ile źdźbeł trawy
deptanej przez dżdżownice
i wciąż nie płacz
kołysze się huśtawką
w mojej głowie
ile źdźbeł trawy
deptanej przez dżdżownice
i wciąż nie płacz
kołysze się huśtawką
w mojej głowie
Cz.II. Ściany
tyle mocniej
ile cieplej
tyle szybciej
w nas sprężyn
gotowych do odbicia
sobą o Niewidzialne
(ściany)
ile cieplej
tyle szybciej
w nas sprężyn
gotowych do odbicia
sobą o Niewidzialne
(ściany)
Ociekanie Tobą (BDSM)
wgnieciona rękojeść jeźdźca
po nagim płótnie ciała
gotowym do pierwszego
muśnięcia
nałożenia warstwy
gęstej
Farby
czy już to boli?
Faza druga
Oddech
nie oddychaj
po nagim płótnie ciała
gotowym do pierwszego
muśnięcia
nałożenia warstwy
gęstej
Farby
czy już to boli?
Faza druga
Oddech
nie oddychaj
Są dni
za silne do przebycia
Noce
za krótkie do przetrwania
Chwile
jak różańce splątane
Modlitwa
głośna jak wołanie
A na końcu
Zgodne
Amen
Noce
za krótkie do przetrwania
Chwile
jak różańce splątane
Modlitwa
głośna jak wołanie
A na końcu
Zgodne
Amen
O krok za daleko
wciśnięte w kąt
sokiem kwaśnym płynie
wykrzywia się jak kot
pali wszystko wokół
jedno przebywanie
sokiem kwaśnym płynie
wykrzywia się jak kot
pali wszystko wokół
jedno przebywanie
Zachłanność
tępy ból jednolitego oddechu
bez wyjściowe trwanie
natężenie siły przekroczone
nic nie pozostaje
jedynie
samotność
w prywatnym pustostanie
bez wyjściowe trwanie
natężenie siły przekroczone
nic nie pozostaje
jedynie
samotność
w prywatnym pustostanie
W "gdy"
będzie poniekąd i pomiędzy
utworów ustami przenikać
tam nie ma nic oprócz
Tanga
śmiertelnego
z diagnozą choroba
przewlekła
utworów ustami przenikać
tam nie ma nic oprócz
Tanga
śmiertelnego
z diagnozą choroba
przewlekła
Pierwotne
krok za krokiem
pionek za pionkiem
maska w masce
sznurki rwą się
taniec ustaje
biało-czarne
w tęczę przemienione
puszczone
przenikło wszystko
zostało drżenie
pionek za pionkiem
maska w masce
sznurki rwą się
taniec ustaje
biało-czarne
w tęczę przemienione
puszczone
przenikło wszystko
zostało drżenie
Bezkształtnie
plamą w jestem jeden raz
nadał kolor roziskrzonych oczu
maleńki świat
z wielu podobnych
nadał kolor roziskrzonych oczu
maleńki świat
z wielu podobnych
W plecaku
pomieszczenie czasoprzestrzeni
zakrzywione jednym otworem
w którym zziębnięta dłoń
coraz próbuje uchwycić
Coś
z przestrzeni zaginionych
w czarnej dziurze
dziwnych byto-przedmiotów
zakrzywione jednym otworem
w którym zziębnięta dłoń
coraz próbuje uchwycić
Coś
z przestrzeni zaginionych
w czarnej dziurze
dziwnych byto-przedmiotów
Mgły
upadkiem z wysoka
rozdzieleni w mroku
rozdają siebie
choć trochę
przeznaczenie niosąc
przez świat
bosych zakrętów
rozdzieleni w mroku
rozdają siebie
choć trochę
przeznaczenie niosąc
przez świat
bosych zakrętów
Ponad
lasem i zwojami czarnoziemi
mgłą wypukłą
w rosie szeleszcząc
bujaniem rozkwitała
ale tylko do jesieni
w zimie zostawała
sama
mgłą wypukłą
w rosie szeleszcząc
bujaniem rozkwitała
ale tylko do jesieni
w zimie zostawała
sama
Jestem 2
gdy była pierwszą
ostatnią upadła
podnosiła się we krwi
tańcem odrodzenia
zamierała na chwilę
w krzyku przebudzenia
ostatnią upadła
podnosiła się we krwi
tańcem odrodzenia
zamierała na chwilę
w krzyku przebudzenia
Zanużaj
palce po przestrzeń
bycie w zanik przemieniaj
alchemią wieloznaczności
ślady na tej ziemi
pozostawiaj
bycie w zanik przemieniaj
alchemią wieloznaczności
ślady na tej ziemi
pozostawiaj
Cz. I. Jestem
w cztery strony
wielokropków ściany
przebywanie w locie ćmy
z szeroko zamkniętymi oczami
wielokropków ściany
przebywanie w locie ćmy
z szeroko zamkniętymi oczami
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)